Układam rury. A po co wiercę duże otwory w ścianie, skoro mogę wiercić małe? Co myślisz?

Na tej budowie musisz nieustannie dokonywać drobnych odkryć i podejmować decyzje. Niestety nie zawsze można od razu zrozumieć, czy ta decyzja jest ważna, czy nie. Na wszelki wypadek staram się traktować wszystkie pytania jako ważne. Nawet jeśli czasami okazuje się, że był zbyt mądry. Czasami lepiej posunąć się za daleko niż za daleko, prawda?

Niektórzy starożytni Chińczycy powiedzieli - "tysiącmilowa podróż zaczyna się od pierwszego kroku". Najtrudniejsze jest podjęcie tego kroku. Kiedyś, wiele lat temu, zrobiliśmy krok, depcząc w śniegu zarysy przyszłego domu. Na którym szliśmy długo i wyobrażaliśmy sobie, jak to będzie.

Tu będzie nasz dom.
Tu będzie nasz dom.
Tu będzie nasz dom.

Dziś, kiedy zarysy tak bliskiego wybrzeża wyraźnie wyłaniały się na horyzoncie, we wnętrzu powstało to szczególne uczucie, znane wszystkim podróżnikom - Zbliżamy się! I choć rozumiesz, że do ostatniej stacji zostało jeszcze pół godziny, to już jesteś na szpilkach. Siedzisz i czekasz, aż pociąg zwolni i zatrzyma się na peronie. Przyjechaliśmy...

Tutaj mamy to samo. Każdego dnia plac budowy powoli, ale systematycznie staje się przestrzenią życiową. I nic, że podczas gdy podłoga pokryta jest kurzem budowlanym, a zamiast lamp z sufitu zwisają gołe żarówki – dom stopniowo wypełnia się życiem.

Główny Architekt i ja nawet postawiliśmy sobie cel - świętować kolejny Nowy Rok w nowych murach. I niech nie wszystko będzie gotowe, ale kilka pokoi powinno stać się w pełni mieszkalnymi. Przynajmniej jedna sypialnia, kuchnia i łazienka.
zagruntowany sufit
Główny Architekt zręcznie włada „mopem sufitowym”
zagruntowany sufit

Jeśli z sypialnią i kuchnią wszystko jest mniej więcej jasne: montujemy sufity, szpachlujemy, szlifujemy i malujemy, to łazienki wciąż są w powijakach. Oprócz wystającego z podłogi króćca wlotowego nie ma nic więcej. Właściwie nie było. Do wczoraj...

Przedwczoraj nagle utknąłem. Zamiast siedzieć na kanapie i gapić się tępo w telewizor, rzucił wszystko, narysował na kartce przybliżony schemat instalacji wodno-kanalizacyjnej na piętrze i pognał do daczy. Po drodze zatrzymałem się u hydraulików i trochę kupiłem.

Dobieram okucia wg "rysunku"
Dobieram okucia wg "rysunku"
Co mnie ucieszyło, to brak metki z ceną w oknie. „Dlaczego?” – zapytałem. „Obniżamy ceny”, odpowiedzieli mi. Dolar spadł, a ceny spadły. Nowe doznania. Niezwykłe, ale przyjemne.

Zaczęło się w kuchni. To tam woda z kotłowni spłynie do „mieszkalnej części domu”. Postanowiłem nie chować rur w ścianie. Zatwierdził Główny Projektant. Powiedzmy, że ściany będą pokryte meblami. Jedynym warunkiem jest to, aby nic nie cofało się od ściany o więcej niż 4 cm.

Ma to coś wspólnego z szerokością blatu. Długo tłumaczyła, ale nie rozumiałem jak. Nawiasem mówiąc, ten sam wymóg zmusił mnie kiedyś do wykonania stroboskopu do rury kanalizacyjnej w ścianie. W przeciwnym razie to nie pasowało. Strobil, upamiętniająca w miejscu Projektantkę swoim blatem, cichym, miłym słowem.

Cholera, ingerujący w życie perfekcjonizm nie pozwala na zrobienie tego „na oko” i dlatego pierwszą rzeczą jest nadruk. Położyłem laser na podłodze i zaznaczyłem miejsca mocowania klipsów. Ciepła woda - 7 cm nad belką, zimna - 3 cm poniżej. W rezultacie między rurami 10 cm. Wszystko wydaje się feng shui. Klipsy ułożone ściśle jeden nad drugim. Niech to nie będzie widoczne pod meblami, ale będę wiedział, że wszystko jest dokładnie tam.

Dokładne co do milimetra
Dokładne co do milimetra

Przykręciłem klipsy i pomyślałem po raz pierwszy. Wydawałoby się, że pytanie jest proste, ale tak się składa, że ​​zaniedbanie prostych pytań w przyszłości może pójść na boki. Lepiej myśleć z wyprzedzeniem.

Jako „autostrady” używam rury o średnicy 20 mm. W związku z tym wystarczy otwór o średnicy 25 mm, aby przejść przez ścianę. Mam nawet koronę. Ale po namyśle zdecydowałem, że to nie wystarczy. Czemu? Spróbuję wyjaśnić.

Dopływ wody montuję z metalowo-plastikowej rury na złączki zaciskowe. Jest karbowany, nie gwintowany. Czemu? Ponieważ te gwintowane są uważane za składane i nie wolno ich zamurowywać w ścianie, natomiast te prasowane są dozwolone.

„A co ma z tym wspólnego średnica otworu w ścianie” – pytasz? Tutaj z: oprócz perfekcjonizmu jestem także reasekuratorem. I myślę, że jeśli coś może się wydarzyć, to na pewno się wydarzy. Moja instalacja wodno-kanalizacyjna została zaprojektowana w taki sposób, że kilka armatur „zakopuje się” w ścianie. I nie chcę ich zamurowywać.

Dlatego wykonano otwory nie 25 mm, a 65 mm. Dostęp do okuć.

Darmowe okucia
Darmowe okucia

A dziury w otworach wypełnię pianką budowlaną. Które w każdej chwili można wyłowić: i oto jest połączenie, w zasięgu wzroku, tuż przed tobą. Zawsze możesz zbadać, a nawet wymienić.

Możesz się śmiać, ale wydawało mi się, że będzie dobrze.

Jak myślisz, czy jestem reasekuratorem, czy powinienem to robić w ten sposób? Czy jest ktoś mądrzejszy ode mnie? Co myślisz?

Subskrybuj kanał a wszystkie dziury w twoim domu będą miały odpowiedni rozmiar. Pamiętaj, aby umieścić LIKE i nie zapomnij podzielić się swoją opinią w komentarzach. To jest ważne! Dziękujemy za bycie z nami i do zobaczenia wkrótce

#budowa#naprawa#rury wodne#Zrób to sam#Zrób to sam#Dom wakacyjny

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer