Jak zbudować „najlepszy dom na świecie”. Jedyny sposób, którego jestem absolutnie pewien. Spróbuj się sprzeciwić ツ

Pewnego dnia klient zarzucił krawcowi, że szyje zbyt długo i prosi o zbyt dużo pracy. Powiedz, że nawet Bóg stworzył świat w zaledwie siedem dni, a ty szyłeś spodnie przez całe dwa tygodnie. „Spójrz na ten świat i spójrz na te spodnie…, odpowiedział mistrz.

Moja żona i ja jesteśmy zwykłymi obywatelami. Tak samo jak miliony naszych rodaków. Żyjemy zwykłym miejskim życiem, z jego codziennym „pracowniczym wyczynem”.

Z niewielką różnicą...

W tym roku w każdy weekend zamiast leżeć na kanapie przed telewizorem, wsadzamy pod pachę kotkę Boryskę i pędzimy na budowę. Otrząsamy się z „miejskiego wyglądu”, zakładamy zakurzony kombinezon i zamieniamy się w tych samych zwykłych budowniczych. Widzieliśmy, biliśmy, smarujemy i malujemy. Z satysfakcją obserwuję przemianę stosu materiałów budowlanych w coś znaczącego.

Nasz przyszły dom
Nasz przyszły dom
Nasz przyszły dom

Od kilku lat opowiadam całemu światu, jak z żoną budujemy dom własnymi rękami. A raczej nawet nie. Budujemy dom. Zgadza się, z wielką literą. Nie powiem, że jest to wręcz „dzieło życia”. Oczywiście nie. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, to wielka sprawa. Zabiera nam to dużo wysiłku, czasu i pieniędzy.

I przez te wszystkie lata zadawano mi te same pytania - A po co ci to? Czy jesteś nienormalny? Dlaczego nie zatrudnisz budowniczych? Czy nie zmęczyłeś się tym po tylu latach? Jaki niezrozumiały fanatyzm i chęć robienia wszystkiego samemu? Co sprawia, że ​​myślisz, że możesz zrobić lepiej?

Dzisiaj chcę opowiedzieć małą historię, która, jak sądzę, rzuci trochę światła na powód mojego „uporu” i „wiary w siebie”. Myślę, że to wszystko wyjaśni.

To było dawno temu. Pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. W czasach „późnego ZSRR”, kiedy coś już zaczynało się zmieniać, ale nic nie zapowiadało jego upadku. Byłem uczniem UPI, tego samego, które teraz nosi imię „pierwszego prezydenta Rosji”.

W tamtych czasach festiwal „Wiosna UPI” odbywał się co 4 lata. Wielkie i znaczące wydarzenie. Cóż, skoro szydło w moim ciele nie pozwalało mi żyć w spokoju nawet wtedy, nie byłabym sobą, gdybym nie brała w tym choćby części udziału.

Szczerze mówiąc, nie pamiętam z jakiego powodu, ale musiałem porozmawiać z dyrektorem studia filmowego w Swierdłowsku o sprawach festiwalowych. Teraz ciągnie nędzną egzystencję, ale potem to było hoo... Oczywiście nie Mosfilm, ale bardzo szanowane biuro.

Bez dłuższego wahania wpadł do gabinetu dyrektora i powiedział, że mam z nim ważną rozmowę.

Mniej włosów, ale więcej niż wystarczająca ambicja
Mniej włosów, ale więcej niż wystarczająca ambicja
W młodym wieku autorytet na ogół nie jest zbytnio uznawany i nie byłem wyjątkiem. Był młody i dlatego zaskakująco arogancki i pewny siebie. Muszę przyznać, że wyglądałem wtedy całkiem śmiesznie - włosy sterczały do ​​nieba, zwisały za mną z długim ogonem, krawat wokół nagiej szyi... Ogólnie rzecz biorąc, typowy „protest przeciwko społeczeństwu patriarchalnemu”. Jak mówili wtedy „nieformalnie”.

Szczerze mówiąc, gdybym był dyrektorem, wykopałbym mnie z biura bez mówienia. Na szczęście się powstrzymał. Po prostu wyglądał na zdziwionego, chrząknął, ale nie wyrzucił go z biura. Zaproponował, że usiądzie w kącie, kiedy skończy mówić.

W tamtych czasach kinematografia była traktowana inaczej niż jest teraz, była czymś z życia „niebiańskich” i oczywiście była dla mnie bardzo interesująca. Oczywiście usiadłem i z zainteresowaniem przysłuchiwałem się rozmowie. Natychmiast o mnie zapomnieli i kontynuowali temat przerwany moim pojawieniem się.

Rozmowa dotyczyła udziału w festiwalu filmowym. Mówią, że musisz wziąć udział, ale generalnie nie ma nic do wysłania. Dużo i głośno rozmawiali. A potem usłyszałem zdanie, które wciąż pamiętam.

- Musisz coś wysłać. Wyślijmy Lustro. Wiadomo, że nic za niego nie dostaniemy, ale musimy przynajmniej coś wysłać.

Omówiony niedawno nakręcony przez Władimira Khotinenko „Lustro dla bohatera”. Rodzaj „Dzień świstaka” o sowieckim posmaku.

Nie widziałem wtedy tego filmu. Czy to dobry film, czy nie, nie wiem. A kim jest Khotinenko nie miał pojęcia. Ale byłem szczerze oburzony takim podejściem do pracy, którą wykonujesz.

Jak już powiedziałem, byłem bezczelnie zuchwały i dlatego wstałem z kąta i przemówiłem:

„Nie mam nic wspólnego z kinem. Jestem zwykłym widzem z ulicy. Co oznacza „jasne, że nic nie dostaniemy”? Powiedz mi, jak możesz zrobić film, jeśli z góry nie masz pewności, że będzie to najlepszy film na świecie? Jak tworzyć sztukę bez dążenia do arcydzieła? To może nie działać, ale musisz być tego pewien! W przeciwnym razie będzie bałagan.

Generalnie zostałem wyrzucony z biura z hukiem.

Wyszedłem. Wyszedł przekonany, że ma rację. A teraz, po dziesięcioleciach, jego opinia się nie zmieniła. Można powiedzieć, że jest to zasada życia.

Będzie to najlepszy sufit na świecie
Będzie to najlepszy sufit na świecie

Cokolwiek robisz. Cokolwiek robisz Musisz to zrobić z pewnością, że robisz „najlepszy film na świecie”. W przeciwnym razie, dlaczego w ogóle zacząłeś? I nie ma znaczenia, co w tej chwili robisz - malujesz, prowadzisz samochód czy szyjesz buty.

I tylko w ten sposób dostaniesz „najlepsze spodnie we wszechświecie”, a nie hack-work. Nawet jeśli zajmie to więcej niż trzy tygodnie.

I co myślisz?

Subskrybuj kanał i na pewno odniesiesz sukces we wszystkim, co robisz. Umieść LIKE i podziel się swoją opinią w komentarzach i linku w sieciach społecznościowych. Dziękujemy za bycie z nami i do zobaczenia wkrótce.

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer