Mój błąd, który nigdy nie jest błędem. Sceptycy się uśmiechają, ale na pewno dokończę to, co zacząłem. Trzy powody mojej „ciszy”

Chyba nie ma ludzi, którzy uważają budowę własnego domu za prostą sprawę. Zwłaszcza, gdy wszystko robisz własnymi rękami. Zwłaszcza jeśli nie jesteś profesjonalnym budowniczym. A nasz dom, a raczej Nasz dom - nie jest wyjątkiem. Musisz orać, i to nie tylko orać, ale orać w pełni. I tutaj najważniejsze jest, aby nie złamać się moralnie i nie poddawać się.

To jak w zawodach sportowych. Najtrudniejsza część jest przed metą. Kiedy prawie wszystko jest za sobą i zostało bardzo mało, ale siły prawie się wyczerpują.

Stali czytelnicy z pewnością zauważyli, że w ostatnich tygodniach prawie nie rozmawiałem o naszej budowie. Powodów jest kilka:

Nasz przyszły dom
Nasz przyszły dom
Nasz przyszły dom

Po pierwsze, wszyscy wiedzą, co się dzieje na świecie. Na tym tle jakoś nie mam ochoty żartować i mówić o rzeczach, które teraz wydają się małe i nieistotne. A jestem tak zaaranżowany, że trudno mi pisać całkiem poważnie. Tutaj milczę.

Po drugie, to, co teraz robimy, to praca, mówiąc dokładniej, niezbyt fundamentalna. Zwykła i trudna rutyna. Montujemy ramy i zszywamy sufity płytą kartonowo-gipsową. Wiercimy, młotkujemy, wkręcamy, szpachlujemy i szlifujemy. Zabiera dużo energii, ale nie ma o czym mówić. Wszystko jest w jakiś sposób rutynowe.

Po trzecie. Ostatni, ale najważniejsze w znaczeniu.

Pamiętasz, jak ci opowiadałem, jak nasz młodszy architekt wdał się w bójkę i zażądał trójkątnego okna na antresoli? Wtedy stawiamy mu warunek, że okno będzie trójkątne, ale z warunkiem, że zobowiąże się zapewnić stukot małych nóżek w nowym domu.

Historia jednego szantażu, czyli dlaczego mamy trójkątne okno na antresoli. Oddany upartemu, ale pod warunkiem. A my czekamy
Barmaglot na budowie i w domu13 września 2020 r.

A teraz to się stało! W naszej rodzinie zarysowało się wydarzenie, które jest ważniejsze niż cokolwiek na świecie - niewiele zostało do narodzin nowego życia. Raczej wszystko już się wydarzyło i tylko czekamy, aż nowa osoba w końcu objawi się światu. Nie może się doczekać i rozpaczliwie kopie matkę piętami od środka. To niesamowicie inspirujące.

Pojawi się, ale naprawa w mieszkaniu nie została zakończona. Musiałem więc trochę przestawić się na inny przedmiot. Muszę powiedzieć, że wydarzenia wystartowały galopem i prawie wszystko skończyło się wczoraj. Za kilka dni mistrzowie przyjdą i rozciągną sufity.

Przyszła babcia na świeżym tle ściany
Przyszła babcia na świeżym tle ściany

Tak, chociaż jesteśmy zagorzałymi zwolennikami sufitów z płyt kartonowo-gipsowych, sufity w ich mieszkaniu będą napinane. Z prostego powodu: mimo wszystkich niedociągnięć jest znacznie szybszy. A prędkość jest teraz ważniejsza.

Już teraz widzę, jak uśmiechali się ci, którzy odradzali nam stosowanie płyt kartonowo-gipsowych na rzecz sufitów napinanych, - Aha! Tutaj to do ciebie dotarło. Mówiliśmy, żebyś nie zadzierał z gipsem. Długie, ciężkie i pracochłonne. Powiedzieli, że na próżno się z nim skontaktowałeś, to twój błąd.

Więc nie kłócę się, to naprawdę długie, żmudne i czasochłonne. Więc co? Kiedy baliśmy się trudności? Jeśli tak pomyślimy, nigdy byśmy niczego nie zbudowali. Budowa to wszystko. Długie, nudne i pracochłonne.

A może uważasz, że budowanie ścian było łatwe? A może budowa i zadaszenie? Nie wszystko było łatwe, na każdym etapie musiałem ciężko pracować, ciężko pracować i znowu ciężko pracować. Ale to wszystko się w końcu kończy. Zróbmy to też.

Do tej pory prawie cała część mieszkalna domu zyskała stropy. Była tam kuchnia i to, co zwykle nazywa się holem wejściowym, ale my nazywamy „Salą I piętra”. Korytarz trudno nazwać pokojem o powierzchni 20 kwadratów. Ale na tle tego, co zostało zrobione, jest to już nonsens.

Główny Architekt realizuje swój projekt
Cóż, jestem trochę zaangażowany w ten proces
Główny Architekt realizuje swój projekt

To prawda, że ​​przed ostatecznym zwycięstwem wszystko to będzie musiało zostać zaszpachlowane i przeszlifowane. Najbardziej znienawidzona część pracy. Praca nad głową, kurz i brud. Pod koniec dnia ramiona opadają, a nos jest pełen „białych glut”. Ale to też jest bzdura. Ale patrzysz w górę i widzisz idealnie płaską i gładką powierzchnię. Nie gorzej niż rozciągnięte płótno. Mocny i solidny.

Patrząc na to rozumiesz, że zrobiłeś wszystko dobrze. I to nie pomyłka, a jedynie niewielka trudność. Które pokonamy, jak zwyciężyliśmy i wiele więcej. Na pewno wszystko uzupełnimy. Z tego prostego powodu, że nie ma dokąd się wycofać. To, co zostało rozpoczęte, musi zostać zakończone. Czy Ci się to podoba, czy nie. Jak inaczej możesz szanować siebie?

Zwłaszcza teraz, gdy kraj jest trudny. W tej chwili każdy z nas musi zrobić to, co musi zrobić. W miejscu. I wtedy wszystko na świecie będzie dobrze. Tak jak powinno być.

I jak się masz? Nadal budujesz? Nie poddawaj się? Nie popadaj w depresję z powodu trudności?

Koniecznie Subskrybuj kanał. Wstaw LIKE i podziel się swoją opinią w komentarzach. Łamać lub chwalić, to nie ma znaczenia. Dziękujemy za bycie z nami i do zobaczenia wkrótce.

#budowa#naprawa#Zrób to sam#Zrób to sam#Dom wakacyjny

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer