Opinia żony w ogóle nikogo nie interesuje. Jak powiedział, niech tak będzie. Jestem prawdziwym mężczyzną, a nie jakimś pantoflarzem... albo nie?

„Więc dlaczego jej słuchasz?” Prawdziwy mężczyzna musi sam decydować! Powiedział, jak będzie i nie ma co się spierać! Mówią Prawdziwi mężczyźni™.

Im więcej piszę o naszej budowie i opowiadam w jakich „gorących bitwach” i sporach decyzje rodzą się czasem w naszej rodzinie, tym częściej pojawiają się komentarze, Prawdziwi mężczyźni™. Czego od nich nie słyszałem: Jesteś słaby i słaby. Pod pantoflem. Uderz pięścią w stół i powiedz, że wszystko będzie tak, jak powiedziałeś.

Właściciel tego domu?
Właściciel tego domu?
Właściciel tego domu?

Jak bardzo mnie to denerwuje, nie masz pojęcia. Czy naprawdę na świecie są tylko dwa kolory? Biały, gdzie jesteś "panem domu" i czarny - gdzie mąż jest "zniewieściały i ogólnie pantoflarz".

Skąd niektórzy mieli opinię, że „prawdziwy mężczyzna” to ktoś, kto nie toleruje sprzeciwów? Ten, który wydaje rozkazy. Jego opinia jest zawsze słuszna i zawsze robi wszystko dobrze. A jeśli się nie zgadzasz, zobacz pierwszy akapit.

Oto co się dzieje? Żona powinna cenić, kochać i szanować męża. Nie bądź głupi. Ale jednocześnie milczeć, być posłusznym bezwarunkowo i nie „gadać”, dopóki nie zostanie poproszona? Czekaj, to nie jest żona, ale jakiś zwierzak. Mówiąca lalka. Czyja opinia nie ma znaczenia. Więc co?

I mąż? Czy nie powinien doceniać i szanować? Czy mam po prostu walić pięścią w stół i krzyczeć, że „będzie tak i bez zastrzeżeń”? Czy ma znaczenie, co ona myśli? W takim razie, dlaczego miałaby „nie być głupcem”? Jeśli jej opinia absolutnie nikogo nie obchodzi.

Czy naprawdę przyjemnie jest żyć z głupią lalką? Piękny i co za głupi urok. Gotowy, by zajrzeć do twoich ust i kiwać głową w zgodzie, bez względu na to, jakie bzdury powiesz? To śmiertelnie nudne. Czy w tym przypadku nie byłoby lepiej mieć psa?

Dorastałem w rodzinie, w której wszystkie ważne sprawy były rozwiązywane wspólnie. I żył tak samo. Moja żona i ja jesteśmy całkowicie równi. Nie dzielimy pracy na „mężczyznę i kobietę”. Nawet jedzenie przygotowuje ten, który wcześniej wrócił do domu.

To prawda, że ​​są prace domowe, których oboje nie lubimy. Na przykład odkurzanie. Aby się nie kłócić, sprawę rozwiązaliśmy radykalnie – kupiliśmy robota. Teraz kłócimy się, kto naciśnie przycisk. ツ

żona i robot
żona i robot

I wspólnie rozwiązujemy problemy. Czasami w wysokich tonach. I to cienki. Jedyne, co postanowiliśmy „ułatwić życie”, to podzielić kwestie konstrukcyjne na „piękno” i „siłę”.

Żona odpowiada za piękno, a ja za siłę. Rysuje, co i jak powinno wyglądać, a ja wymyślam, jak to zrobić. Czasami postawione przez nią zadanie wydaje mi się trudne i wtedy narzekam. Ale jestem posłuszny. Ponieważ w pięknie rozumie mnie bardziej.

To dlatego, że budujemy wspólny dom. A on jest nie mniej niż ona. Co oznacza, że ​​jej głos nie jest tak donośny jak mój.

Prawdziwy, pewny siebie człowiek nie potrzebuje ciągłego potwierdzania swojej „realności”. Wie o sobie wszystko, nie potrzebuje co chwila potwierdzania tego faktu.

Ogólnie zauważyłem, że prawdziwi mężczyźni™ i z reguły ci, którzy nie są pewni siebie, stają się domowymi tyranami. Nie potrafią bronić się w życiu, więc starają się odzyskać w rodzinie.

Jak myślisz, mam rację? Może naprawdę jestem pod pantoflem, skoro słucham opinii ukochanej osoby? ツ

Subskrybuj kanał a "prawdziwy mężczyzna" zadomowi się w twojej rodzinie. Wstaw LIKE i podziel się swoją opinią w komentarzach. Kłóć się, chwal i łaj. Dziękujemy za bycie z nami i do zobaczenia wkrótce.

#relacje rodzinne#rodzina#budowa#naprawa

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer