Jak ZSRR przechytrzył USA: „Rekiny” pod lodem Oceanu Arktycznego

Jak ZSRR przechytrzył USA: „Rekiny” pod lodem Oceanu Arktycznego

Główną zaletą okrętów podwodnych zawsze była ukrywanie się. Kolumny wody były bezpiecznie przykryte i nie było ograniczeń co do kierunku ruchu. Wraz z pojawieniem się technologii rakietowej natychmiast rozpoczęto budowę okrętów podwodnych z rakietami, w tym z głowicami nuklearnymi. Obecność w ZSRR okrętów podwodnych zdolnych do wystrzeliwania pocisków z głowicami nuklearnymi z dowolnego miejsca na oceanach na świecie otrzeźwiła zapaleńców na zachodzie. Stany Zjednoczone przeznaczyły ogromne fundusze na rozwój różnych systemów wykrywania i śledzenia obcych okrętów podwodnych.

Na początku lat 70. Stany Zjednoczone wdrożyły rozbudowany system śledzenia okrętów podwodnych. W tym celu wykorzystano ogromną sieć boi akustycznych, konstelację satelitów śledzących, lotnictwo i rozległą flotyllę statków do zwalczania okrętów podwodnych.

Jak ZSRR przechytrzył USA: „Rekiny” pod lodem Oceanu Arktycznego

Pod koniec lat 60. za pośrednictwem kanałów wywiadowczych otrzymano informacje o rozwoju w Stanach Zjednoczonych nowej generacji okrętów podwodnych nosicieli rakiet do masowego uderzenia nuklearnego. Wtedy łodzie tej klasy będą nazywane „Ohio”. Każdy nosi 24 pociski Trident z głowicami nuklearnymi. Związek Radziecki musiał odeprzeć zagrożenie, tworząc podobne okręty podwodne.

Nie było sensu robić kopii amerykańskiego Ohio – amerykański system namierzania nie pozwoliłby radzieckiemu okrętowi podwodnemu pozostać niezauważonym. Nasze umysły wojskowe, po obliczeniu różnych opcji strategii wykorzystania przyszłych okrętów podwodnych, doszły do ​​wniosku: musimy wykorzystać obawy Amerykanów!

W oparciu o nowo opracowaną strategię zastosowań wojskowych sporządzono przydział techniczny dla projektantów przyszłego okrętu podwodnego.

Projekt łodzi podwodnej powierzono Leningradzkiemu Biuru Projektowemu „Rubin”. Doświadczony stoczniowiec Siergiej Nikitich Kowaliow został mianowany głównym projektantem.

Zakres zadań imponował wysokimi wymaganiami dotyczącymi przeżywalności atomowego okrętu podwodnego: trafienie do czterech, najnowocześniejsze wówczas torpedy nie miały przeszkadzać w odpalaniu pocisków z głowicami nuklearnymi.

Pociski dla przyszłej łodzi podwodnej, stworzone w Biurze Projektowym Inżynierii Mechanicznej w Miass, były dobre dla wszystkich: maksimum zasięg do 10 tys. km, każdy pocisk mieścił 10 głowic o pojemności 100 kiloton każdy. Dopiero teraz rakiety nie były zwarte: długość wynosiła 16,5 metra, a waga 95 ton. Ponadto dwadzieścia takich pocisków musiało zostać umieszczonych na łodzi podwodnej.

Te pociski wyznaczają wymiary przyszłej łodzi podwodnej.

Dla okrętu podwodnego wybrano układ „katamaranu”: dwa mocne kadłuby z silosami rakietowymi umieszczonymi parami między nimi. Dopiero taki schemat rozmieszczenia umożliwił spełnienie wymagań SIWZ dla wojska.

W 1976 roku w mieście Siewierodwińsk budowa pierworodnego, Strategiczny krążownik okrętów podwodnych z ciężkimi rakietami „Shark” (projekt 941).

Układ katamaranu dwóch mocnych kadłubów umożliwił stworzenie łodzi ze 100% redundancją: in każdy budynek posiada własny reaktor jądrowy o mocy 180 MW oraz turbinę obracającą śmigło o średnicy 5,5 metrów. Całkowita moc układu napędowego to ponad 100 tysięcy koni mechanicznych. Nawet poważne uszkodzenie jednego mocnego kadłuba nie przeszkodzi w wystrzeleniu pocisków.

Wymiary łodzi (długość 173 metry, wysokość 24 metry) są po prostu ogromne. Jest to porównywalne z 9-piętrowym domem z 8 panelami wejściowymi! Tak wygląda osoba obok niej.

Przedział torpedowy znajduje się w osobnej, wytrzymałej obudowie na dziobie. Na Rekinie taka tragedia jak Kursk jest po prostu niemożliwa.

Dobrze przemyślany jest również system ewakuacji załogi w sytuacjach awaryjnych: po obu stronach kabiny znajdują się dwie wyskakujące kamery ratunkowe dla całej załogi (160 osób).

Zgodnie z SIWZ łódź jest zdolna do autonomicznej nawigacji do sześciu miesięcy. To nie tylko zapasy żywności i wody pitnej, ale także warunki do wypoczynku załogi: komfortowe kabiny, basen, pokój relaksacyjny, a nawet sauna. Dla tego komfortu łódź podwodna została nazwana „Hilton Underwater Hotel”.

Już według pierwszych danych wywiadowczych na temat nowej sowieckiej łodzi podwodnej Amerykanie zdali sobie sprawę, że Związek Radziecki po raz kolejny przechytrzył Stany Zjednoczone: najnowocześniejsze sieci boi akustycznych, kosmiczna konstelacja satelitów rozpoznawczych, a nawet lotnictwo przeciw okrętom podwodnym nie są straszne „Rekiny”. Z łatwością mogą pełnić służbę pod lodem Oceanu Arktycznego.

Strategia okrętów podwodnych USA nie obejmowała nawigacji pod lodem, uznając ją za zbyt ryzykowną i niebezpieczną. Okazało się, jak w powiedzeniu: „Co dobre dla Rosjanina, to śmierć dla nieznajomego”

wyrąb „Rekiny” został pierwotnie zaprojektowany do przebijania się przez pokrywę lodową o grubości do 2,5 metra. Śledzenie łodzi podwodnej pod lodem to niewdzięczne zadanie: nawet szum śmigieł, wielokrotnie odbijany od nierówności dolnej powierzchni lodu, ukrywa źródło. W jakim miejscu pojawi się ten kolos i wystrzeli 20 pocisków o sile wybuchu 600 Hiroszimy, nikt nie podjąłby się przewidywania. Ta strategiczna przewaga była jednym z powodów, dla których Stany Zjednoczone nagle zdecydowały się na podpisanie traktatu. „OSNV-2” (Ograniczenie strategicznej broni ofensywnej), wcześniej zaproponowana przez Związek Radziecki.

Łącznie w Związku Radzieckim zbudowano sześć okrętów podwodnych Projektu 941 Akula. Po rozpadzie ZSRR świeżo upieczeni rosyjscy demokraci byli w stanie dobrze zarobić na piłowaniu trzech okrętów podwodnych na złom. Na ten akt „demilitaryzacji” Stany Zjednoczone przeznaczyły na każdy z nich 8 milionów dolarów "Rekin". Nie mam informacji o kosztach „Rekiny”, ale amerykański odpowiednik „Ohio” warte około 700 milionów dolarów. Tak więc USA opłaciło się bardzo tanio.

Spójrz też na SPIS TREŚCIna moim kanale jest wiele interesujących i przydatnych artykułów.

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer