Przykręciłem cztery śruby i odmówiłem zakupu: jak rozpoznać niezawodny śrubokręt przed zakupem

Pacjent jest już na stole operacyjnym
Pacjent jest już na stole operacyjnym
Pacjent jest już na stole operacyjnym

Po tym, jak wytarłem ręce we krwi, montując stół Ikeev tylko śrubokrętem, zdecydowanie zdecydowałem się na śrubokręt. A od ponad 6 lat okresowo ratuje mnie wkrętarka ze znanej rosyjskiej firmy.

Nie musisz ładować, zawsze jest gotowy do pracy, ale jak niewygodne jest noszenie z tym przedłużaczem. Kabel zawsze stara się pomylić i stale brakuje mu swojej długości.

W pracy ze standardową wiertarką akumulatorową pracowałem około pół godziny i to wystarczyło, aby poznać wszystkie udogodnienia i zalety narzędzia akumulatorowego.

Dali mi na tydzień niedrogi wkrętak akumulatorowy, żeby go wypróbować i jeśli mi się podoba, to kupić.

Zewnętrznie narzędzie jest bardzo podobne do śrubokręta Dewalt, tylko z jakiegoś powodu z napisami w języku niemieckim. Od momentu zakupu instrument miał nie więcej niż miesiąc i zaproponowali mi odkupienie - to był pierwszy dzwonek, który zwątpił.

Jakość wykonania „niemieckiego” narzędzia była trochę kiepska. Luki na plastiku, nierówne śruby, kiepskie wytłoczenie walizki – to wszystko było jakoś od razu widoczne.

Zaczynamy rozbierać. Przewiń dalej
Zaczynamy rozbierać. Przewiń dalej

Uszczelek nie było i żeby się w końcu przekonać, postanowiłem rozebrać śrubokręt. Porównuję ją z moją siecią z interskolu, też musiałem ją zdemontować, jak przerwałem kabel zasilający. Mój stary śrubokręt jest lepiej zmontowany, plastik nie gra i jest formowany bez wad.

Akumulator Kolner jest trudniejszy do demontażu, niemieccy Chińczycy byli zbyt sprytni z pierścieniami i zamurowanymi wkrętami samogwintującymi. Tak, a zapach taniego, niskiej jakości plastiku mocno uderzył w nos.

Chociaż byli zaskoczeni markowymi częściami zamiennymi - silnikiem elektrycznym tej samej marki, co sam śrubokręt.

Rozbieram baterię. Przewiń dalej
Rozbieram baterię. Przewiń dalej

Co zaskakujące, w akumulatorze pojawiły się również markowe baterie. Nie sfilmowałem testu przyrządu, ale całkowicie mnie to zdenerwowało. Po czterech wkrętach samogwintujących 150 mm śrubokręt rozgrzał się i zaczął się znacznie wolniej obracać.

Nie kupiłem tego narzędzia, chociaż cena za nie była o połowę niższa od ceny rynkowej. Do jednorazowej pracy będzie pasować, ale lubię kupować rzeczy od dłuższego czasu. W związku z tym staram się trzymać starego powiedzenia - „Nie jestem wystarczająco bogaty, aby kupować tanie rzeczy”.

Oczywiście wielu nie będzie miało takiej szansy na przetestowanie i rozebranie narzędzia, ale w nowoczesnych realiów, bezprzewodowe narzędzie powinno być na akumulator litowo-jonowy i najlepiej od znanego Marka.

  • DzieliĆ:
Instagram story viewer